piątek, 8 sierpnia 2014

Światowy Tydzień Karmienia Piersią

Dziś kończy się Światowy Tydzień Karmienia Piersią, z tej okazji cycusiowy post dla wszystkich mam, które wahają się, czy przestać karmić. Nie poddawajcie się dziewczyny! Cyce w górę!


Pamiętam doskonale, jak zaczynaliśmy z Piotrusiem przygodę, a raczej zmaganie z karmieniem piersią. Oj było ciężko... Po porodzie Piotruś był ze mną tylko przez moment- zdążyliśmy tylko się przytulić, popatrzeć na siebie przez chwilkę, po czym mały w asyście taty został zabrany na badania i do inkubatora. Mogłam go przytulić ponownie dopiero po 12 godzinach. Nawet teraz wycałowałabym cudowną laktatorkę ze Szpitala Św. Łukasza, która pomogła nam w początkach karmienia.
Do dziś Piotruś dokładnie w taki sam sposób szuka piersi, jak zrobił to po raz pierwszy w szpitalu - szeroko otwiera buźkę, zamyka oczka i w geście łapczywego pożerania porusza główką- jest cudny, wygląda, jak mały wieloryb szykujący się do pożarcia krylu ;-) 

Nasz maluch okazał się być tak bardzo łapczywy, a przy tym uwielbiał ssać, że już 3 dnia moje sutki były całkowicie rozmoknięte. Nie pomagały maści, czy smarowanie po karmieniu mlekiem. Do tego doszedł nawał pokarmu i bejbi blues. Totalne załamanie... Każde karmienie kojarzyło mi się z ogromnym bólem i łzami, moje sutki były tak poranione, że dosłownie krwawiły, wyglądały tak, jakby mały je nadgryzł. A ja obwiniałam siebie, że robię coś źle... że nie potrafię nawet karmić piersią... że jestem złą mamą...

Tylko niesamowite wsparcie ze strony Piotrka sprawiło, że nie zdecydowałam się przestać karmić. Pamiętam, jak mówiłam, że nie dam rady, że nie wytrzymam, że nie będę karmiła. On pomagał mi przystawiać naszą małą Pijawkę do piersi, dbał, żebym smarowała sutki ochronną maścią po każdym karmieniu. I jeszcze jedno - niesamowity uśmiech naszego synka- zawsze, kiedy się najadł, zasypiał, wypuszczał pierś z buzi i usmiechał się przez sen. Wtedy płakałam i znów obwiniałam się o to, że nie chcę go karmić.

Jak to przetrwałam? Zaczęłam karmić Piotrusia tylko jedną piersią - tą, która była mniej poraniona. Z drugiej ręcznie ściągałam pokarm i smarowałam maścią. Nawet nie wiecie, jak bardzo się ucieszyłam, kiedy pierś się zagoiła i kiedy wreszcie po praz pierwszy nakarmiłam Piotrusia bez strachu i bólu. Karmiliśmy się tylko zdrową piersią, a druga w tym czasie się goiła. Do dziś mam blizny na sutkach, ale jestem z nich naprawdę dumna. Dlatego, że wytrwałam, że dałam radę.

Teraz karmienie piersią jest czymś cudownym. Piotruś zaczął niedawno traktować to nawet jako swego rodzaju zabawę. Potrafi przestać jeść i zacząć się śmiać z pełną buzią mleka. Bardzo często sprawdza też, czy tata jest obok- bierze dwa łyki i ogląda się szukając go, a kiedy już go zauważy szeroko się uśmiecha, a mleko oczywiście wypływa mu z ust :-) Już niedługo skończy 7 miesięcy, a nadal jest karmiony wyłącznie piersią.

Tak więc- nie poddawajcie się! Nawet, jeśli jest na początku ciężko, to warto zacisnąć zęby i zawalczyć!

2 komentarze:

  1. jesteś cudowną mamą... sama nie mam doświadczenia z ciążą ale dzięki Tobie mogę się przygotować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za te ciepłe słowa. To bycie mamą jest czymś cudownym. Początki są trudne, ale wystarczy spojrzeć na swojego śpiącego maluszka i od razu ma się siłę.

      Usuń