sobota, 17 stycznia 2015

Tort Złomek

Piotruś dwa dni temu skończył roczek. Pora więc pochwalić się urodzinowym tortem. Starałam się jak najwierniej odwzorować postać Złomka, a efekty możecie ocenić sami :) 
Nie mogło też zabraknąć zapasowego koła, na którym umieściliśmy później świeczkę.




wtorek, 4 listopada 2014

Cały naród suszy jabłka

W całym tym zamieszaniu zapomniałam się Wam pochwalić! Mój przepis na Cynamonowe lody w pucharkach z suszonych jabłek został jednym ze zwycięzców konkursu Cały naród suszy jabłka, zorganizowanego przez portal gotujmy.pl oraz firmę MPM.
A oto i nagroda.

źródło: gotujmy.pl

Żegnajcie grzyby nawleczone na nitkę i porozwieszane na kaloryferach. Witajcie suszone pomidory i bananowe chipsy!

Listopadowo...

Za oknem już listopad, a za mną pierwszy miesiąc na studiach. Chłopaki świetnie sobie radzą w weekendy, a nasz maluch z Żuczka froterującego podłogę, zmienił się w Komandosa, który czołga się po mieszkaniu. Chociaż zrobił tak duże postępy, że z powodzeniem można nazwać to raczkowaniem.
Zdobywa też kolejne sprawności i próbuje chodzić przytrzymując się mebli.


piątek, 3 października 2014

Mama z indeksem

No i stało się - mama wraca po latach na studia... Wiem, że Piotruś ma prawie 9 miesięcy, ale ja denerwuję się, jakbym miała zostawić na cały dzień tygodniowe maleństwo. Panikuję...
Powtarzam sobie, że to przecież tylko kilka godzin podczas weekendu, a przecież od lutego wracam do pracy. Ale świadomość tego wcale mi nie pomaga. Do tej pory zostawiałam Piotrusia najdłużej na 3 godziny, więc dziś czeka mnie najtrudniejszy egzamin (i nie mam tu na myśli egzaminu na studiach).
Tata i dziadkowie uzbrojeni we wskazówki, pieluszki i ubranka przygotowane, mleko w zamrażarce, a ja odliczam do 16.30- do pierwszych zajęć na studiach.

źródło: FundacjaMama.pl

niedziela, 21 września 2014

Cynamonowe lody w pucharkach z suszonych jabłek

Jabłka i cynamon, to chyba nierozłączna para. Przynajmniej ja nie wyobrażam sobie jabłek bez cynamonu. Cynamonowe lody pamiętam z dzieciństwa. To chyba jedno z najsłodszym kulinarnych wspomnień. Domowe lody nie wymagają specjalnej maszynki do lodów, a jedynie cierpliwości i blendera. A, że cynamon kocha towarzystwo jabłek, wpadłam na pomysł stworzenia pucharków na lody właśnie z suszonych jabłek. Po co ograniczać się do suszenia owoców tylko na chipsy? A oto efekt mojej fantazji na temat suszenia jabłek. 


Przyznaję, że wysuszenie wydrążonego jabłka trwa dosyć długo, ale efekt jest chyba tego wart. Poza tym możemy zjeść nasze lody i chrupiący jabłkowy pucharek. 

Przepis na lody cynamonowe:
  • 850 ml mleka (najlepiej 3,2%)
  • 1 laska cynamonu
  • skórka z cytryny (nie otarta, tylko w całości)
  • 6 żółtek
  • 200 gram cukru

Do garnka wlewamy połowę mleka, dodajemy laskę cynamonu (ja część ścieram do mleka, a resztę dorzucam w całości) oraz skórkę cytryny. Ważne, żeby skórka cytrynowa nie miała białego miąższu, który może spowodować gorzki posmak lodów. Całość podgrzewamy do zagotowania, po czym wyjmujemy skórkę cytrynową oraz cynamon, jeśli wrzuciliśmy go w kawałku.
Żółtka ucieramy z cukrem na gładką, puszystą masę i od razu dodajemy drugą połowę mleka. Całość przelewamy do gotującego się mleka. Podgrzewamy, żeby wszystkie składniki się wymieszały, ale już nie doprowadzamy do wrzenia.
Studzimy naszą masę i przekładamy do foremki. Kiedy będzie już zimna wkładamy ją do zamrażarki. I to zaczyna się zabawa- co kilka godzin musimy nasze zamarzające lody zmiksować blenderem, wtedy lody będą puszyste i nie wytworzą się w nich grudki lodu.


Przepis na pucharki z suszonych jabłek:
Ścinamy górę jabłka. Usuwamy gniazdo nasienne i wydrążamy miąższ do grubości około 3 milimetrów. Wkładamy do suszarki do owoców minimum na całą noc (w zależności od gatunku jabłka- te bardziej soczyste wymagają więcej czasu). Jabłka możemy też suszyć w otwartym piekarniku nastawionym na 50 stopni, ale to już dłuższa historia- noc suszenia może okazać się za krótka.


Przepis bierze udział w konkursie:


wtorek, 16 września 2014

Domowa szarlotka

Tradycyjne domowe ciasto- szarlotka na kruchym cieście. Zapach jabłek i cynamonu zawsze kojarzy mi się z dzieciństwem i podjadaniem jeszcze ciepłej szarlotki, dopiero co wyciągniętej przez mamę z piekarnika.


Wydaje mi się, że nie znam osoby, która by nie lubiła tego ciasta. Z cynamonem, rodzynkami, na zimno, na ciepło, czy z lodami- szarlotka zawsze smakuje świetnie! 

Składniki:
  • 2 szklanki maki
  • pół szklanki cukru pudru 
  • kostka masła (250 gram)
  • 4 żółtka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia (ja całkowicie z niego rezygnuję) 
  • cynamon do posypania jabłek
  • ok. 1,5 kg jabłek

Przygotowanie:
Masło rozpuszczamy w rondelku, uważając, żeby się nie zagotowało. W miseczce mieszamy mąkę z proszkiem do pieczenia i cukrem pudrem. Wlewamy roztopione masło, dodajemy żółtka i całość wyrabiamy. Ciasto dzielimy na dwie części- większą rozwałkowujemy i układamy na dnie tortownicy, a mniejszą wkładamy do lodówki na pół godziny. 
W tym czasie kroimy jabłka w kosteczkę lub plasterki (jak kto woli) i rozkładamy na cieście. Można je także wcześniej przesmażyć na patelni z niewielką ilością wody. Staram się używać słodkich jabłek, żeby nie musieć ich dosładzać. Posypuję je tylko cynamonem. 
Kiedy druga część ciasta się schłodzi, za pomocą tarki o dużych oczkach ścieramy je na wierzch ciasta. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy przez około 45-50 minut.


1908 pampersów, czyli 8 miesięcy razem

Piotruś skończył 8 miesięcy. A przecież dopiero wczoraj wróciliśmy ze szpitala... Niesamowite, jak od kruszynki leżącej w inkubatorze zmienił się w małego, dzielnego mężczyznę, który codziennie uczy się czegoś nowego. Najzabawniejsze jest to, że mam wrażenie, jakby był z nami od zawsze :)


Początek był delikatnie mówiąc ciężki... nie ma co rozpamiętywać! Wystarczy rozbrajający szeroki uśmiech naszego Bąbelka i świat od razu wydaje się być bardziej kolorowy. 
Od kilku dni Piotruś uśmiecha się w zupełnie "nowy" sposób- zaczął angażować w to całą twarzyczkę- mruży oczy, jak Chińczyk, szeroko się uśmiecha i pokazuje przy tym swój piękny zębowy kasownik ;) Żegnajcie dziąsłowe uśmiechy!

Nasz Wędrowniczek próbuje też raczkować- obecnie wybrał styl pływaka albo raczej pędraka- kiedy się zmęczy, kładzie się na brzuszku i macha rękami i nogami, jak żuczek. Obracanie i turlanie Piotrusiowi idzie jak najbardziej sprawnie. Najlepszą zabawą podczas pełzania jest walcowanie taty- Piotruś raczkując rano na naszym łóżku (śpi z nami od godziny 4) obiera trasę wędrówki, która przechodzi przez tatę i z powrotem. Potem zmęczony wspina się na mnie i przytula się mojego brzucha.Chwila odpoczynku i znów jest gotowy na, jak to nazywamy, "głupianki".  :)
Poznawanie świata jest dla niego tak interesujące, że zaczął wstawać podciągając się w łóżeczku lub o nogi stołu. W końcu w tej pozycji więcej widać.

Lubi też książeczki- Stefek Burczymucha, Paweł i Gaweł, Lokomotywa i Lis Witalis, to obowiązkowy repertuar każdego dnia. A ja uwielbiam patrzeć, jak mój mały Odkrywca kartkuje książki :)

Ostatnio ulubionym słowem Piotrusia stało się NIE? (dokładnie w formie pytania). Zanim cokolwiek weźmie do buźki, zadaje pytanie NIE? Hahaha, zabawne, jak szybko dzieciaki uczą się od nas- NIE mówiłam, kiedy Piotruś brał do buźki samochodziki.

Takie ważne "urodzinki" trzeba uczcić ulubionymi lodami Piotrusia :) Tak, nasz Skarb je lody i jest ich wielkim fanem.